![]() |
Turystyczna Drużyna "Kujawiak" wyruszyła na szlak |
Swoimi „ kanałami” dowiedzieli się,
że lato czai się już gdzieś za progiem, więc nie czekając, aż na dobre do nich
zawita wyruszyli na szlak. Tym razem na cel wyprawy obrali sobie Grudziądz.
Przepiękne miasto nad Wisłą, któremu prawa miejskie w 1291 r. nadał mistrz
krajowy Meinhard z Kwerfurtu w Lipieńsku k. Lisewa. Miasto, które przyciąga do
siebie turystów nie tylko pięknie zachowaną architekturą sakralną i świecką, ale
i militarną. Do tej ostatniej zaliczana jest grudziądzka Cytadela usytuowana na
skarpie wiślanej,
półtora kilometra na północ od miasta. Rozkaz jej budowy wydał w 1772 r. Król
Prus Fryderyk II.
Tam też, zaraz po przyjeździe do
miasta, drużyna „Kujawiaka” skierowała swoje pierwsze kroki. Na miłośników
historii militarnej czekał już przewodnik, który wprowadził ich w tajniki
dostojnej twierdzy. Razem z nim przenieśli się w czasy okrutnych wojen i
niezliczonych działań obronnych wojsk stacjonujących przez wieki w Cytadeli.
Pomimo silnego wiatru z góry Cytadeli podziwiali panoramę miasta i wijącą się
jak wstęga u jej podnóży Wisłę.

Zeszli też do podziemnych wąskich korytarzy miejscami, tak niskich, że trzeba było się mocno pochylić, by je przejść. Tam też przeżyli chwile grozy, kiedy przechodzili pod zwisającymi z sufitu nietoperzami. Niektórzy nawet mieli wrażenie, że krwiożercze „wampiry” spadły im za kołnierz i gdyby w porę się nie otrząsnęli, to niechybnie padli by ich ofiarą. Wyobraźnia w ciemnym labiryncie nie zna granic:-).
I tu czekał na nich przewodnik, z którym spotkali się nad Wisłą przy Bramie Wodnej – jedynej, która ocalała z wzniesionych na początku XIV w. czterech bram miejskich.
Wiele emocji dostarczyło
„kujawiakom” wejście na wieżę ratuszową i spacer po otwartym tarasie. Widoki
mieli przepiękne w każdą stronę, w których podziwianiu nie przeszkodził im nawet
lodowaty wiatr wiejący na górze. Zachwytów nad przepięknymi
kamieniczkami nie było końca.
Tylko szyja cierpiała od ciągłego
zadzierania jej do góry. Nie mogło się też obyć bez wizyty w ruinach zamku
krzyżackiego, który górował nad miastem w latach 1250-1299. Z przewodnikiem
rozstali się po dwóch godzinach ponownie przy Bramie Wodnej przez którą opuścili
miasto.
Kiedy nogi bolą, a w głowie szumi od wiatru najlepiej zregenerować się w grudziądzkiej Geotermie Marusza. Tam też udali się znużeni piechurzy. W piramidzie solankowej przy kojącej muzyce i aksamitnym głosie pani terapeutki nie jeden z nich uciął sobie drzemkę. Niektórzy nawet poczuli na koniuszkach palców dłoni delikatne kłucie, co oznaczało, że spłynęła na nich energia z kosmosu. Jednym słowem pełen relaks.
W drodze powrotnej do domu w autobusie było słychać tylko delikatne chrapanie. Być może „kujawiaki” śnili już o następnej wycieczce. Dokąd...? Sny nie zostały jeszcze rozszyfrowane...:-)
„Kujawianka”
/W materiale wykorzystano wiedzę historyczną ze strony internetowej Informacji Turystycznej w Grudziądzu./