![]() |
Janusz Brodziński |
„BICYKL – rower z wielkim przednim kołem i małym tylnym. Pedały ma umocowane bezpośrednio do przedniego koła. Naturalnym ograniczeniem jego rozmiarów jest długość nóg rowerzysty, który musi dosięgnąć pedałów. Jazda na nim jest niebezpieczna, szczególnie z powodu wysokości – siedząc na siodełku kierujący nie sięga stopami do ziemi” (z „ Wikipedii wolnej encyklopedii”.)
Na takim BICYKLU jeździ komendant miejski Policji z Torunia mł.insp. Janusz Brodziński. Jest cyklistą od wielu lat. Rowery pasjonowały go zawsze. W piątej klasie szkoły podstawowej skonstruował swój pierwszy dwuosobowy rower – tandem. Z rozrzewnieniem wspomina, jak szukał do niego części na złomowiskach, a potem prosił znajomego o zespawanie długiej, nietypowej ramy. Był też organizatorem wielu wypraw rowerowych z kolegami i wyścigów kolarskich. Do dzisiaj pasjonują go książki i filmy poświęcone cyklistom i ich maszynom. Z przyjemnością ogląda filmy z Charlie Chaplinem, w którego tle po ruchliwych, jak na tamte czasy, ulicach jeżdżą wspaniałe bicykle.
Kiedy po raz pierwszy bicykl wyjechał na londyńską ulicę, Anglicy nazwali go „maszyną do szybkiego chodzenia”. Właścicielem repliki takiej maszyny z lat 1850 -1886 jest dzisiaj Janusz Brodziński. Kilkanaście lat temu skonstruował ją razem z przyjacielem Łukaszem Cybulskim z Łodzi. Pasjonatą bicykli. Rower jest tak zbudowany, by odpowiadał wzrostowi i wadze ciała właściciela, co jest niezmiernie ważne ze względów bezpieczeństwa. Jazda nim nie jest łatwa, bowiem siedzący wysoko rowerzysta nie sięga nogami do ziemi. Niełatwo jest też wsiąść na bicykla i z niego zejść. Tego wszystkiego trzeba się nauczyć najlepiej trenując na miękkim podłożu - podpowiada Janusz Brodziński.
Budowa wymarzonego bicykla trwała trzy lata. Powstałe „cudo” niczym nie odbiega od pierwowzoru z połowy XIX wieku. Konstruktor zadbał o każdy szczegół. Janusz Brodzński dla podkreślenia atmosfery epoki, w której królowały bicykle zadbał też o odpowiedni strój. Kiedy wyjeżdża na ulicę swoim bicyklem ubrany jest w spodnie cyklistki, getry, koszulę, kamizelkę i obowiązkowo na głowie ma czapkę kaszkietową. Na uroczyste okazje zakłada frak, melonik lub cylinder. Wszędzie tam, gdzie się pojawia wzbudza wiele emocji. Ludzie z zaciekawieniem przystają, by popatrzeć na człowieka z innej epoki. O swojej niezwykłej pasji mówi wprost „kocham swój bicykl i jestem z niego dumny”.
W Polsce jest dziewięciu właścicieli tych niezwykłych rowerów. Jeżdżącego „maszyną do szybkiego chodzenia” komendanta od czasu do czasu można spotkać na toruńskiej Starówce.